Zosia i drzwi z zieloną klamką
Bajka o pierwszym dniu w przedszkolu, nowych twarzach i małym planie, który pomaga zrobić pierwszy krok przez nieznane drzwi.
Przykładowa historia o nowej sytuacji. Może być punktem wyjścia do rozmowy przed pierwszym dniem w przedszkolu.
W poniedziałek rano Zosia założyła żółty plecak. W środku miała kapcie, bidon i małego papierowego motyla, którego tata narysował jej poprzedniego wieczoru.
Przed przedszkolem stały wielkie drzwi z zieloną klamką. Zosia znała je ze spaceru, ale jeszcze nigdy przez nie nie weszła. Dziś klamka wyglądała jak coś znacznie większego niż zwykła klamka.
— Nie wiem, co jest po drugiej stronie — powiedziała i ścisnęła tatę za rękę.
— To prawda — odpowiedział tata. — Możemy sprawdzić po kawałku.
Najpierw weszli do szatni. Zosia znalazła znaczek z jeżem. Potem zmieniła buty. Potem usłyszała śmiech z sali. Nie musiała od razu robić wszystkiego. Miała tylko znaleźć kolejny mały krok.
W sali pani Marta pokazała jej półkę z klockami. Chłopiec w czerwonej koszulce budował wieżę, która przechylała się niebezpiecznie na bok.
— Możesz podać mi ten niebieski? — zapytał.
Zosia podała klocek. Wieża stała przez trzy sekundy, a potem runęła. Oboje wybuchnęli śmiechem.
Kiedy tata powiedział, że teraz wyjdzie, Zosia poczuła mocne ukłucie w brzuchu. Wyjęła z plecaka papierowego motyla i wsunęła go do kieszeni. Nie sprawił, że nagle wszystko stało się łatwe. Przypomniał jej tylko, że tata wróci po nią po obiedzie.
Po południu Zosia wybiegła przez drzwi z zieloną klamką i powiedziała: — Jutro już będę wiedziała, co jest po drugiej stronie.